Design Thinking to podejście do twórczego rozwiązywania problemów, które w centrum uwagi stawia użytkownika i jego potrzeby. Ma konkretne etapy i narzędzia, które ułatwiają osiągnięcie celu. Jednak sukces w procesie zależy od czegoś więcej, niż przemyślanych kroków. O tym, jak pomóc grupie rozmawialiśmy podczas Kursów Moderatora Design Thinking w Warszawie i Poznaniu.
Na przełomie września i października w ramach współpracy z Design Thinking Institute spotkałem się z kolejnymi grupami moderatorek i moderatorów Design Thinking.
Najpierw – prowadziłem kurs w Warszawie, kilka dni później – pojawiłem się w Poznaniu, wymieniając się z Kasią Talagą-Korcz w trenerskiej sztafecie.
Czy trener powinien generować pomysły razem z grupą?
W obu edycjach pojawiło się pytanie o rolę moderatora w procesie. Na ile powinien stać z boku, a kiedy warto, żeby włączał się w pracę grupy. I – konkretnie – czy trener może generować pomysły razem z grupą?
Może. Choć zdecydowanie nie zalecam tego podejścia.
Uważam, że albo prowadzisz proces, albo jesteś jego uczestnikiem. Ciężko pełnić role moderatora i uczestnika jednocześnie bez straty jakości. Dlatego podczas kursów odradzam pracę ramię w ramię z zespołem. Z kilku względów:
- jeśli starasz się w tym samym czasie moderować sesję i wymyślać pomysły – tracisz grupę z oczu (łatwo przeoczyć to, co dzieje się w zespole)
- ludzie mogą zafiksować się na Twoich pomysłach – skoro moderator podrzuca jakiś kierunek, na pewno będzie dobry (spoiler: wcale nie musi tak być)
- uzależniasz zespół od siebie – chodzi o to, żeby pokazać, że tworzące go osoby mają zasoby, żeby samodzielnie poradzić sobie z rozwiązywaniem problemów (również wtedy, gdy nie towarzyszysz im w sali szkoleniowej)

Co zamiast tego?
O wiele lepiej sprawdza mi się podejście, w którym towarzyszę grupie i nadaję strukturę pracy, zamiast podrzucać rozwiązania. Musiałem przekonać się do tego stylu pracy. Nie było to łatwe: czasem było trudno ugryźć się w język – zwłaszcza, kiedy widziałem, że grupa odrzuca pomysł, który wydawał mi się świeży i pełen potencjału.
Z perspektywy czasu uważam, że było warto.
Dbam o strukturę i rytm pracy – dając ludziom przestrzeń na pomysły, eksperymentowanie (w tym – popełnianie błędów), a kiedy trzeba – przypominam o celu i proponuję ramy działania, ułatwiające jego osiągnięcie.
Jeśli interweniuję – przychodzę z pytaniem pomocniczym albo zmianą kierunku myślenia, nie gotowym rozwiązaniem.
To działa.
Design Thinking w Twojej organizacji
Potrzebujesz wsparcia z wdrażaniem Design Thinking w swojej organizacji? Daj znać. Umówmy się na niezobowiązującą rozmowę i sprawdź, jak mogę Ci pomóc.