Projekt mentorski Uniwersytetu Łódzkiego z nową formą wsparcia dla Mentees? 2 kwietnia testowaliśmy format Mentorship Lab.
Przygodę z Projektem mentorskim Uniwersytetu Łódzkiego zacząłem w 2018 roku. W tamtym czasie prowadzenie szkoleń było dodatkiem do innych zadań, które realizowałem w Biurze Karier UŁ. Zdecydowaną większość mojego czasu w pracy zajmowało doradztwo zawodowe.
Podczas konsultacji (czasem rozbudowanego cyklu kilku spotkań) spotykałem się z różnymi osobami. Część z nich szukała pomysłu na siebie, inne miały wstępny plan i potrzebowały go zweryfikować. Najbardziej aktywnym proponowałem udział w projekcie, który pozwalał na półroczną przygodę pod okiem doświadczonych mentorek i mentorów.
Równocześnie widziałem, że próg wejścia był wysoki. Jak pracować z Mentor(k)ami? O co warto pytać? Czy zaufać ich doświadczeniu, czy wychodzić z własnymi pomysłami? Dużo wątpliwości i mało odpowiedzi. W zasadzie – brakowało wspólnego standadru, który przygotowawałby osoby uczestniczące w projekcie do wyciągnięcia z niego jak najwięcej.
Dlatego zaproponowałem stworzenie warsztatów dla Mentees. Pierwsza edycja odbyła się w styczniu 2018 roku. Pilotaż prowadziłem wspólnie z Joanną Muzal (mini-relacja jest dostępna TUTAJ).

Ewolucja
W kolejnych latach rozwijałem pomysł. Pojawiały się nowe elementy, narzędzia i wątki, na które zwracałem uwagę. Niektóre z testowanych modułów – jak ten, poświęcony wymarzonej pracy – się nie przyjęły, inne działały całkiem dobrze. na przykład – lista pytań, które warto zadać Mentor(k)om na różnych etapach współpracy.
Zmieniał się nie tylko format zajęć. Zespół odpowiedzialny za inicjatywę się poszerzył. W ostatnich latach projekt pilotowali Przemek Fabjanowski, Magdalena Paszko i Dominik Nogala. Ja pomagałem im z doskoku – przede wszystkim podczas kolejnych edycji warsztatów poprzedzających oficjalną inaugurację.
Dwa-trzy lata temu zaczęliśmy rozmawiać o kolejnym elemencie eystemu wsparcia dla Mentees. Od dłuższego czasu chodził mi po głowie pomysł na spotkanie półmetkowe. Grupa na Teamsach, mająca w założeniu służyc wymianie doświadczeń, nie do końca spełniała swoje zadanie. Choć stwierdzenie, że brakowało kotaktu z osobami uczestniczącymi w procesie byłoby grubą przesadą, z pewnością można było usprawnić monitoring programu. I – przede wszystkim – dać przestrzeń do swobodnej wymiany doświadczeń.

Mentorship Lab
Pomysł dojrzewał przez kilkanaście miesięcy. W 2024 roku było blisko, ale finalnie testy udało się nam przeprowadzić dopiero teraz. Roboczą nazwę “spotkania półmetkowego” zastąpił Mentorship Lab (a dokładniej – Mentorship Lab: Rozwój w relacji mentorskiej).
Idea była prosta: chcieliśmy stworzyć warunki, które pozwolą na wymianę doświadczeń, podzielenie się swoimi sukcesami, ale też nazwanie obaw i wyzwań. Po to, żeby planować usprawnienia i – tam, gdzie będzie to potrzebne – wprowadzić działania naprawcze.
Spotkanie przygotowałem i przeprowadziłem wspólnie z Magdą Paszko. Ciężko byłoby nazwać je warsztatami. Tym razem nie wsytepowałem w roli trenera. Moim zadaniem było stworzenie ram do działania i facylitacja pracy grupy. Z pełną otwartością na kierunek, w jakim podążymy.

Wnioski
W mojej ocenie format się sprawdził. Zaskoczył mnie poziom otwartości i łatwość w dzieleniu się doświadczeniami. Również tymi trudnymi. W zasadzie – w kilku przypadkach doceniam, że osoby uczestniczące w spotkaniu nie porzuciły współpracy z mentor(k)ami. Ja miałbym taką pokusę.
Podobało mi się, że w wypowiedziach nie dominowały krytyczne głosy. Słuchanie o sukcesach i możliwościach, które otworzyli przed (niektórymi) Mentees ich Mentorzy i Mentorki, była budujące.
Sprawdziły się też stacje tematyczne, które porządkowały proces. Mam wrażenie, że dzięki temu treśc była łatwa do śledzenia, a dyskusje miały sensowne ramy. Choć w ankiecie ewaluacyjne pojawiały się pojedyncze głosy, że pełna swoboda też byłaby w porządku.
Oczywiście, są też inne rzeczy, które można usprawnić.
Być może warto byłoby wydłużyć czas o dodatkowe 30-60 minut. Nie miałem wrażenia, żebyśmy pędzili z materiałem, ale przy ograniczeniach, jakie mieliśmy zrezygnowaliśmy z Magdą z realizacji dodatkowego ćwiczenia. Jestem ciekawy, jak wypadłoby w tak otwartej grupie. A przy okazji – jak wydłużenie czasu spotkania wpłynęłoby na jego dynamikę.
Drugi wątek to bardziej precyzyjne informacje organizacyjne. Sposób pracy, jaki przyjęliśmy, jest czyms niestandardowym w klasycznym, uczelnianym modelu. Ma więcej wspólnego z edukacją pozaformalną, niż uniwersyteckimi zajęciami. Być może dlatego w ewaluacji pojawiło się rozczarowanie, że jako trenerzy (no własnie: trenerzy – nie facylitatorzy) nie mieliśmy prezentacji i nie dawaliśmy gotowych rozwiązań. To pokazuje, że powinniśmy lepiej zakomunikować na czym będzie polegało Mentorship Lab.